Tylko nie książki!

2010-08-24 17:07

Gorąco polecam zapoznanie się z poniższym wywiadem, bo udzielała go jakaś mądra kobieta. Nie znam osobiście, czego żałuję, bo muszę przyznać, że sama bym tego wszystkiego lepiej nie ujęła.

 

https://wyborcza.pl/1,75475,8277084,Kto_czyta__ten_frajer.html?as=1&startsz=x#ixzz0xvtpr5kt

 

        Szanowni Państwo, to o to chodzi (i Brukseli, i naszym namiestnikowskim władzom), żebyśmy byli możliwie głupi, bo bezczelność rośnie i wkrótce tylko kompletny debil byłby skłonny uznać takie poczynania za korzystne dla siebie i w dalszym ciągu je aprobować... Im więcej poddanych, tym powinni być głupsi, żeby sobie dali w kaszę dmuchać). Proszę, błagam, zróbmy z tym nareszcie porządek. Apeluję do rodziców, których dzieci jeszcze uczyły się polskiego hymnu w szkołach, i tych, których dzieci nie znają już wierszyka o małym Polaku, za to sporo wiedzą z przedszkola o Unii Europejskiej. Moje zdanie na temat PO (i pozostałych jej podobnych – PiS, SLD i PSL – ugrupowań o mocno wątpliwej użyteczności publicznej za to pewnej publicznej szkodliwości) jest znane: nie poważam, wiedziałam, że podniosą podatki, jak by się nie zarzekali, że nie podniosą, i że robią nam wodę z mózgu, ale że przyjdzie im do chorych głów opodatkowanie książek, to mi nawet przez myśl nie przeszło. Tego w Polsce (i Polsce) zrobić nie wolno. Powinno się tych ludzi każdego z osobna wbić na pal, a pale wbić z kolei wzdłuż Al. Niepodległości (taka znamienna nazwa), oczywiście w obu kierunkach, ewentualnie powiesić na latarniach przy Krakowskim Przedmieściu wzorem przeszłych wydarzeń (już je kiedyś chyba zdobili – tylko innej rangi – powieszeni czy mi się wydaje?). Są to zbrodniarze przeciwko narodowi polskiemu, każdemu obywatelowi, z czego warto by zdać sobie sprawę. Gdyby mieli trochę wstydu, przeprosiliby nas i odeszli na wygnanie, ale nie mają go, a my nie mamy na co liczyć...

        Po przeczytaniu wywiadu apeluję tym rozpaczliwiej o rozsądek i dojrzałość. Wiem, że JKM nie jest idealny i dość kontrowersyjny, ale czy to się komuś podoba, czy nie, jest jednocześnie jedyną osobą, która ma realne szanse i wolę (swoją drogą podziwiam, jak cierpliwie nieustającą) zmienić coś w tym kraju na lepsze. I spokojnie, do żadnej dyktatury przecież nie dojdzie... Zresztą, gdyby o to temu człowiekowi chodziło, nie czekałby od 20 lat pokornie, aż naród dojrzeje do wyboru jego skromnej osoby. Poparcie ma wystarczające, żeby narzucić się na króla, i to wśród młodych często i dziarskich, a wcale się do tego nie rwie... (Trzeba by było być szalonym, żeby chętnie przyjąć na barki taki burdel do uporządkowania). Nawet kiedyś słyszałam jakąś taką wypowiedź, w której jasno padło z jego ust, że do tej roli nie pretenduje, chyba że z tzw. woli ludu. Istotnie, naród powinien o to prosić, i to bardzo, bo ktokolwiek się podejmie sprzątania w sposób uczciwy po tych beztroskich politycznych bachorach, co to skutki ich gier i zabaw od lat oglądamy, zasłuży na order za odwagę i pracowitość oraz na tytuł przyjaciela narodu. Wracajac do rzeczy, prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej i proponowany kandydat (póki co do parlamentu, skoro namiestnikowskie już przerżnęliśmy) by je z pewnością wykorzystywał do oporu, ale gdyby postanowił odebrać prawo wyborcze kobietom, właśnie z oporem by się spotkał i nic takiego by nie przeszło. Skończyłoby się na odebraniu prawa wyborczego niewykształconym, co skądinąd im szybciej się zrobi, tym lepiej dla wszystkich (włącznie z tymiż niewykształconymi) i cześć. Poza tym niech się te zainteresowane polityką kobiety zaczną pchać na posłanki, zamiast marudzić, bo prawo wyborcze bierne mają, a jakoś ich za wiele nie ma tam, gdzie by się mogły ze swoimi wygadanymi buźkami przydać.

        Poza tym pragnę zauważyć, że idealnego kandydata Polska się nie doczeka, a niezmiennie od lat wielu od JKM nikt rozsądniejszy (mimo wszystko) się nie pojawił, niestety, co też o czymś świadczy... Czy nas na pewno stać na zmarnowanie tej szansy? Nic nie zrobimy, bo nosi muchę nie krawat i bo jego córki na bank są niewolnicami swoich mężów? (Btw. wyglądają na zupełnie zadowolone ze swojego ojca i mężów, na ile sobie pooglądałam rodzinne zdjęcia. Już sam fakt, że na nich są, dowodzi, że nikt ich pod kluczem nie trzyma). Czy już do usranej śmierci będziemy konsekwentnie wybierać plucie sobie w twarz (bo nam powiedzą, żeśmy wolni i mądrzy, że tak „dobrze” wybieramy, no i oczywiście kobiety mogą głosować, i w ogóle każdy głos ceniony, który tylko przyklepie i zagwarantuje dalszy rozbój), czy też zetrzemy w końcu tę obrzydliwą ślinę z oczu i przejrzymy, i zobaczymy, że Ci ludzie niczego dobrego dla nas nie (z)robią? Nawet jeśli przyjąć, że JKM jest jakimś tam ryzykiem (w co absolutnie nie wierzę, ale nawet gdyby, z pewnością znalazłby się jakiś gorliwiec, który by go np. otruł, no i miejmy na względzie, że nie jest to już bardzo młody człowiek...), to czy naród naprawdę myśli, że obecnie niczym nie ryzykuje?! Nie chce mi się wierzyć, że możemy nie rozumieć, jak wiele mamy jeszcze do stracenia... Wolałabym, żebyśmy się nie zdecydowali dowiedzieć empirycznie. Dla obywatela to powinno mieć żadnego znaczenia, jakie kolory lubi kandydat na władcę, jaka jest jego orientacja seksualna, czy ma dzieci, czy chciałby, żeby jego żona pracowała, czy wolałby, żeby sobie czytała książki w salonie etc. To są każdego prywatne sprawy. Wyborcę powinno obchodzić tylko to, czy jest kompetentny, uczciwy, słowny i mądry – koniec. I powtarzam, w repertuarze poglądów każdego człowieka znajdą się absurdy. Lepszy jednak facet ze zgodnym z naturą poziomem testosteronu, który jest uczciwy i zna się na gospodarce, niż facet, który będzie schlebiał kobietom, żeby go wybrały, a na koniec je okłamie i podniesie im podatki. Czas to zrozumieć. Sorry, mówiąc kolokwialnie, ale Polska się zachowuje trochę jak płocha niewiasta względem rządzących. Wystarczy jakiś tani komplemencik i leci... Jeszcze dużo płaci za te „czułe” słówka, żeby ją wzięli... Żenada.

 

P.S. Jest jeszcze taka sprawa, o czym warto pamiętać, że za wejście na listę bestsellerów w Empiku się płaci. Na kursie redaktorów merytorycznych Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek mówili... 

Wyszukiwanie

Kontakty

Niech żyje wolność słowa!

Nie znaleziono żadnych komentarzy.