Twórcze tworzywo nie warzywo...

2011-02-01 21:38

Mój świat słabo się mieści w rzeczywistości… Wolę powieści od gazet, lepiej się orientuję w treści i przesłaniu poezji niż w bieżącej sytuacji w Egipcie. (Niestety, w zasadzie wiem tylko od Liveratora, że jest jakaś sytuacja w Egipcie). Chciałam przeczytać w gazecie, naprawdę, ale zamiast tego czytałam angielskie wiersze... (Skruszona). Jeden z nich opętał mnie dosłownie, chodził za mną wszędzie, myślałam o nim ciągle, zrobiłam nawet z niego (uczestnikom kursu) małą lekcję poezji – taka praca w tle i nie tylko… Poprawiło mi się trochę, gdy go przełożyłam, ale nie jestem z tego przekładu zadowolona. Może mniej to jest moja wina niż specyfiki polskiego języka, jednak nie jestem zadowolona i koniec, koniec. Choruję więc nadal na ten przepiękny wiersz.

        Nie wiem, czemu, ale nie mogę się w ogóle opanować: czytam dalej, ciągle więcej, jakbym szukała czegoś, jakby coś było do odszukania, a wokół egipskie (!) ciemności. Wiem, że znalazłam, dopiero gdy mam przed oczyma, czego – najwyraźniej – szukałam. No i trafiłam na następny, więc jest jeszcze gorzej. Teraz żyję raz (w) jednym, raz (w) drugim, a potem idę spać. Szczęśliwie przynajmniej zbrakło chwilowo czasu na czytanie dalej…

        W międzyczasie, równolegle, rozmaitości. Dowiedziałam się, jak jest zszywacz, dziurkacz, koszulka i inne takie; angielskie odbieram telefony; tłumaczę, jak wypełniać formularze i robić testy wstępne na kursy komputerowe; udzielam wszelkich, dopiero co nabytych, informacji. Chcą ichniejszych kwalifikacji – dobra, będą mieli. Chcą ichniejszego doświadczenia zawodowego – załatwione. Chyba przestałam się tak dziwić, więc nie będę aż taka zaskoczona, jeśli naprawdę wyląduję w radiu.

        Cudownie jest być po drugiej stronie biurka, dawać zamiast potrzebować. Z imigranckiego serca spadła większość niebywale ciężkiego kamienia: to zaskakująco olbrzymia ulga przynależeć tu w końcu do konkretnego miejsca i grupy, w której się jest w dodatku nie tylko szanowanym, ale i docenianym. Przestałam się marnować, więc na nowo zaczęłam żyć.

Wyszukiwanie

Kontakty

Niech żyje wolność słowa!

Nie znaleziono żadnych komentarzy.