To commit or not to commit (Popełnić czy nie popełnić)

2012-04-14 18:16

Camus said there is only really one serious philosophical question which is whether or not to commit suicide (Camus powiedział, że jest naprawdę tylko jedno poważne pytanie filozoficzne, a mianowicie czy samóbójstwo popełnić, czy nie) Alan Watts, cytując Alberta Camus…

 

My debauchery I undertook solitarily, by night, covertly, fearfully, filthily, with a shame that would not abandon me... I was then already bearing the underground in my soul. (Rozpusty mej podjąłem się w samotności, nocą, potajemnie, ze strachem, w sposób plugawy, ze wstydem, który nigdy człowieka nie porzuca… [nie jest tak dosłownie napisane, ale to znaczy] Wtedy już nosiłem w mej duszy świat podziemny). – Dostojewski

 

Znam siebie od dawna i bardzo dobrze (przynajmniej w danej chwili); nawet nieco zbyt dobrze wiem, czym jestem. (Odrobina cenzury – gdybym tylko umiała ją stosować! – by nie zaszkodziła). Ostatnio coś mnie jednak w tym temacie przybiło mocniej do krzyża, a mianowicie większy obrazek. Ktoś mi o czymś niechcący przypomniał, zaczęłam szukać, a w rezultacie poczytałam sobie o sobie wyczerpujące charakterystyki i zbladłam. Nie dlatego, że to bzdury, czego się można spodziewać, tylko z wrażenia, jak akuratny i trafny był mój opis. Przede wszystkim jednak dlatego, że opis ten nie jest oczywiście tylko mój, tzn. że natura dopuszcza co jakiś czas tego typu (niefortunne) ukształtowanie osobowości. Pierwszy tłum w moim życiu, w którym się dobrze poczułam - dziwadeł, rzeźbiarzy w bólu i udręce! Bo kto go tworzy(ł) jest uderzające i ma niezły prawy sierpowy. Zaskakuje zastała wiedza, jak ciągnie swój do swego i że jestem charakterologicznie pokroju ludzi, których zawodowo/naukowo/estetycznie/emocjonalnie ceniłam od pierwszego „wejrzenia”, a czasem wręcz... Nie zdziwiło mnie ani trochę, ilu z nich odurzało się, czym mogło (również różnego rodzaju nieprawością), i że niektórzy po prostu nie dali rady wytrzymać jakości swego istnienia, wybierając tę czy inną drogę skończenia ze sobą wreszcie, ale zdziwiło mnie za to, że wszyscy radzili sobie tak samo, wynosząc z siebie na światło dzienne rzeczy podobne (choć cenniejsze) i podobnie jak ja.

 

Mówią, że m.in. Virginia Woolf, Edgar Allan Poe, Ingmar Bergman, D. H. Lawrence, J. D. Salinger, Saul Steinberg, Søren Kierkegaard, Hermann Hesse, William Blake, Tennesse Williams, Marilyn Manson, John Keats, Emily Brönte, Kurt Cobain, Franz Kafka, Alan Watts, Albert Camus, Arthur Rimbaud, August Strindberg, Charles Baudelaire, Claude Monet, Diane Arbus, Cate Blanchett, Kate Winslet, E. M. Forster, Edith Piaf, Bob Dylan, Frederick Chopin, Fyodor Dostoyevsky, Gary Oldman, Winona Ryder, Angelina Jolie, Janis Joplin, Jim Morrison, John Malkovich, Marcel Proust, Michael Jackson, Michaelangelo, Oscar Wilde, Peter Tchaikovsky, Vincent Van Gogh, William Faulkner

 

Heh.

 

Piszą w sieci: May live within a private mythology of pain and loss. Can get deeply morbid and fall in love with death. (Może żyć w prywatnej mitologii bólu i straty. Potrafi stać się głęboko chorobliwy i zakochać się w śmierci). ‎...can be among the most life-enhancing of the personality types bringing good out of evil, hope from hopelessness, meaning from absurdity, and saving what appeared to be lost. (…może się znaleźć wśród najbardziej wzbogacających życie typów osobowości, wyprowadzając dobro ze zła, nadzieję z beznadziei, znaczenie z absurdu i ocalając to, co wydawało się być straconym). No właśnie. W słabości moc się doskonali.

Wyszukiwanie

Kontakty