Skrzypaczka

2011-09-16 20:02

I tam, gdzie nie można się tego było spodziewać, gdzie wręcz nie należało, nieoczekiwanie zjawiła się znowu ta burzowa zjawa i spod okularów wycisnęła niemal kolący kawałek szkła, który zamieszkał w oczach. Stanęłam znowu w kałuży łez tamtych, gdzieś w pewnym mieście nad pewną rzeką położonym, zasnutym smutną, płaczliwą mgłą. W pełnego słońca gorącu w innym mieście tym samym zamarzłam, zardzewiałam. Skrzypliwym krokiem wysiadłam ze środka transportu i – ponieważ nie został w środku owego środka – zabrałam nas na street.

 

*

 

Kogoś porządnie wykształconego i ułożonego kulturalnie tak, żeby było w jego towarzystwie po prostu miło przebywać, ze świecą szukać. Wzrok człowiekowi leci na tym wypatrywaniu i można zacząć mieć dosyć tych całych poszukiwań. Odechciewa mi się, już mi się po prostu powoli nie chce nadrabiać życzliwym przyjęciem behawioralnych ubytków innych ludzi. Czy nie można by tak powściągnąć chamstwa i prostactwa trochę? Czyżby bycie nieuprzejmym było modne? Jak pajace wyglądają przebrani za szarmanckich mężów. Gdyby się tylko znowu nie zapomnieli i skłonili głowy na czas, spadłyby im z nich z zawstydzającym brzękiem te charakterystyczne błazeńskie czapki…

 

*

 

Schowałam się za moim szalikiem i za moim swetrem, i za moją do samej ziemi spódnicą, i za moimi dwiema bluzkami najbardziej, jak to było możliwe. Doprawdy, nie wiem, co ja sobie myślałam w zamierzchłych czasach (tu gorąco polecam rozumiejącym po angielsku drugą strofę tego wiersza: https://www.cday-lewis.co.uk/#/the-album/4525377642), kiedy to potrafiłam się przebrać za ubraną. Czasem myślę, że ten muzułmański hidżab jest naprawdę bardzo dobrym pomysłem.

Wyszukiwanie

Kontakty