Per aspera ad astra (przez trudy do gwiazd)

2010-08-25 13:01

Mam się dobrze, dziękuję. Ba, wręcz znakomicie! Wisiały mi jakieś niedomknięte sesje. Domknęłam. To już chyba wszystkie, mam nadzieję. Niedobre piwo nareszcie wypite – co za ulga. No a w każdym razie w końcu widzę dno tej przepastnej szklanicy. Kiedy dogaśnie blask ogniska, można wylać na żar wiadro wody i wrócić w spokoju do domu. Tak zrobiłam, po czym rozsiadłam się w fotelu, myśląc zupełnie o czym innym, i jestem zdrowsza. Szkoda tylko, że na choroby zapada się szybko, a leczyć się z nich trzeba długo, ale już nie marudzę, bo w sumie jest dobrze. Nie wyglądało na to, że kiedykolwiek tak powiem, ale nie zamieniłabym się z nikim, nie chciałabym innego życia, innych doświadczeń (jakkolwiek myślę o niektórych z obrzydzeniem, a o innych nie bez rozczarowania i niesmaku). Wszystko stało się przykro i tragicznie, ale w pewien sposób idealnie. Życzę wszystkim, żeby ich przykrości i tragedie prowadziły do podobnego stanu rzeczy, tzn. do szczęścia.

Wyszukiwanie

Kontakty

Niech żyje wolność słowa!

Nie znaleziono żadnych komentarzy.