Małżeństwa namiętne i obowiązkowe

2010-08-05 10:27

Jakiś czas temu miała miejsce taka oto wymiana zdań:

- Czym jest miłość?

- Odczuwaniem bezkresnego pragnienia szcześcia drugiego człowieka oraz nieskończenie wytrwałym podejmowaniem wszelkich wysiłków zapewnienia mu go; szukaniem stale nowych sposobów, będąc przy tym nie tylko niestrudzonym, ale wręcz coraz bardziej rozentuzjazmowanym.

- To jest piękna i mysle że teoretycznie słuszna definicja.  Jak oceniasz, jaki procent związków wokół Ciebie jest zbudowany na takim fundamencie?

- Niewielki chyba, ale z dwóch powodów:

1. ludzie żyją płytko, więc i często w ogóle nie bardzo wiedzą, o co chodzi z tą miłością,

2. ludzie wiążą się ze sobą z najrozmaitszych powodów i często nie jest to miłość.

        Zapytano mnie za chwilę, czy znam skrzypka na dachu, konkretnie chodziło o pewną małżeńską rozmowę o miłości... (Tu można wysłuchać: https://www.youtube.com/watch?v=h_y9F5St4j0 – gdyby ktoś z nieanglojęzycznych chciał ją zrozumieć, niech powie – przełożę).

        Co myślę o takiej miłości? Osobiście zakończyłam wszystkie związki, które mogły się dla mnie taką skończyć. Jednakże człowiek czasami za późno mądrzeje. A nie można chyba powiedzieć, że nie jest to osobliwe wyznanie miłości, kiedy ludzie rozstać się w zasadzie powinni, ale tego nie robią z rozmaitych powodów. Bywają to przecież heroiczne poświęcenia, które przypłaca się zdrowiem i szczęściem, ale w imię czegoś. Tak, to jest jakaś miłość, nie taka łatwa, nie taka spontaniczna, jak dramat obyczajowy, nie komedia romantyczna, ale potężna i chwalebna...

        Póki jednak można wybierać, a obecnie można w olbrzymim stopniu, jaką miłość chce się dawać i otrzymywać, wg mnie należy dążyć do innego modelu związku. Takiego mianowicie, w którym żona powiedziałaby prostolinijnie bez namysłu: Oczywiście :). Sprowadzenie miłości do prania skarpetek jest cokolwiek smutne, nie bezwartościowe, nie naganne, ale smutne.

        Łatwo to poznać, jakiego dokonano wyboru, bo ludzie, którzy średnio szczęśliwie się dobrali, zauważają, że piorą, że gotują, że ze sobą sypiają, że dzieci sobie robią, że na siebie wzajemnie pracują - mają sobie co wyrzucać, podczas gdy ludzie, którzy dobrali się idealnie, nie zauważają, że robią to wszystko, choć też robią, bo tak są zajęci tym, że się kochają.

        Największym złem, na które cierpi świat, to nie siła złych, lecz słabość dobrych, jak powiedział Montesquieu. Fundamentalny brak wiary (i wszystkich jej pozytywnych skutków w człowieczym życiu) jest podstawową chorobą ludzkości. Razem z wiarą w Boga wyczerpała się jakby w ogóle wszelka wiara, a pojawiła się żądza. I teraz zamiast wierzyć, że możemy spełniać nasze marzenia, pożądamy rzeczy, które mają je spełniać, i to potrafi nie być dosyć. A do spełniania marzeń wystarczy wiara. I wiem, co mówię, bo mówię z autopsji.

        Nie trzeba wychodzić za mąż ani się żenić z kim popadnie wskutek niewiary, że jeszcze się kogoś odpowiedniego znajdzie, mimo że wiek odpowiedni się już właśnie przekracza. To nie są żadne wyścigi.

Wyszukiwanie

Kontakty

Niech żyje wolność słowa!

Data: 2010-09-22

Dodał: Sofonisba

Tytuł: Małżeństwa namiętne i obowiązkowe

Sam temat i wielość cytatów, ze wszech miar pochwały godna, wskazują na jedną "tajemnicę", a tę mianowicie, że od setek, tysięcy lat, człowiek rozważa fenomen miłości, marząc o miłości szczęśliwej, a w praktyce każdy musi przejść tę drogę na własnych nogach i to boso, a droga może być wyboista i kręta, czasem kamienista, albo błotnista, ale cokolwiek więcej na jej temat powiedzieć będzie można u jej kresu. Może po 25 latach prania skarpetek można wreszcie powiedzieć sobie i to naprawdę szczerze, że to MIŁOŚĆ WŁAŚNIE - Love actually (swoją drogą film o tym tytule gorąco polecam).

Data: 2010-10-07

Dodał: mori

Tytuł: Re:Małżeństwa namiętne i obowiązkowe

Może masz rację, właściwie obyś ją miała, ale na dzień dzisiejszy wydaje mi się, że z tymi skarpetkami razem trzeba by (przez 25 lat) prać i mózg, żeby tak móc powiedzieć... :D

Co do filmu, szczególnie sympatyzuję z karceniem się przez pana premiera po co głupszym tekście, prostolinijnością jego wybranki i sposobem przeżywania miłości przez tego małego. Chyba razem oglądałyśmy kiedyś :>.

Data: 2010-08-10

Dodał: Paweł

Tytuł: Małżeństwa namiętne i obowiązkowe

A jednak oboje małżonkowie z przytoczonej sceny filmowej zgodnie przyznają że się kochają. Zastanawia, dlaczego jest to stwierdzenie w trybie przypuszczającym ("wydaje mi się że Cię kocham"). Czy wynika to z faktu, że jako małżeństwo swatane, nie mieli szansy na przejście fazy zakochania - silnie odczuwalnego emocjonalnie? Ich przywiązanie (miłość) budowane były stopniowo, w codziennym życiu, właśnie podczas owego prania skarpetek, wychowywania (dlaczego sprowadzasz to do "robienia"?) dzieci i innych obowiązków - niezauważalnych jak twierdzisz w związku do którego dążyć się powinno. Budowane bez entuzjazmu, ale konsekwentnie. Nie z powodu potrzeby (własnej) "odczuwania szczęścia drugiego człowieka (...)" Motorem ich działań jest być może model wychowania, presja środowiska, tradycja społeczna i religijna lub jeszcze bardziej prozaicznie: wspólnota interesu (wychowanie dzieci, utrzymanie domu, egzystencja na jako-takim poziomie). Wspólny wysiłek, wspólna droga przez trudne (to ważne) życie bardzo silnie cementują zawarty (z rozsądku, z przymusu) związek. A ponieważ wiązanie tego cementu następuję bardzo powoli, bez romantycznych uniesień, skoków dopaminy, oksytocyny i pozostałej chemii w organizmie - stąd brak prostolinijnej i bez namysłu odpowiedzi "Oczywiście"

Data: 2010-08-12

Dodał: mori

Tytuł: Re:Małżeństwa namiętne i obowiązkowe

Zgadzam się w pełni. Jak zresztą napisałam, jest to nie tylko miłość, ale miłość potężna i chwalebna. Było jedynie o robieniu dzieci, gdyż żona z filmu wspomniała jedynie o rodzeniu dzieci mężowi (w każdym razie to mi utkwiło w pamięci), nie skupiała się na wychowaniu. Osobiście jestem daleka od "sprowadzania" drugiego do pierwszego.

Myślę, że niepewność tego wyznania wynika z tego, że każde sobie to inaczej wyobrażało, trochę czego innego chciało, niż się ostatecznie zdarzyło. Marzymy bowiem o związku, w którym jest 100% uczucia i 100% postawy miłości. Model z filmu ma 100% postawy, ale x (30?)% uczucia... Im bardziej prostolinijna i bez namysłu odpowiedź, tym więcej % uczucia. Im więcej % postawy, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że związek się kiedykolwiek rozpadnie.