"Eli, Eli, lama sabachthani?"

2012-10-14 20:24

Rozumiem intelektualnie, jak niestosowne są moje odczucia, ale nie mam na nie wpływu. Skoro już tu jestem, przypuszczam, że powinnam zostać do końca, więc trwam. W pierwszej kolejności chciałabym jednak nigdy nie nastać, nigdy niczego nie pomyśleć, nigdy niczego nie odczuć, nigdy niczego nie spowodować; zupełnie opętana tęsknotą za stanem braku świadomości. Przeżywam moje życie najlepiej, jak mogę, ale doprawdy, że też mi Król podarował tego białego słonia, którego teraz z takim trudem utrzymuję*! Jak albatros mojego drogiego Charlesa** jestem maladroit, honteux, gauche et veule***! Niech Król wie, że nie sprzeciwię się Jego woli, ale niech też wie, jak mi jest przykra (i że z biegiem lat nie staje mi się ani trochę mniej przykra).

Twierdzisz, że mnie kochasz, a wszelki marazm jest moją winą, wynikową moich win. On jest jednak najpierw skutkiem tego, że i czym mnie stworzyłeś, a te winy jak wino – czynią brzydotę mniej odrażającą. Tymczasem przestrzegasz mnie, żebym się niczym nie odurzała, choć nieznośna rzeczywistość miesza mi zmysły. Kochany Boże (sado)masochistów i samobójców, zaiste powstaliśmy na Twój obraz i podobieństwo! Bądź wola Twoja: pozostaję żywa, przytomna i ufna – operuj dalej, wyjmuj kolejno organy, które uprzednio włożyłeś. Obiecałeś mi, że operacja się wprawdzie nie uda, ale za to jest nadzieja na szczęśliwe życie wieczne. Czyż ja – córeczka tatusia –mogłam Ci obiecać cokolwiek innego, jak tylko że będzie musiał przyjść czas na środki konkretnie szkodliwe, ale za to może uda się uniknąć samobójstwa? Niech każdy robi swoje, Panie. Przy odrobinie szczęścia spotkamy się w raju.

 

 

* Taki angielski idiom.

** Baudelaire’a, który napisał był bardzo udany wiersz pt. Albatros.

***Niezgrabny, zhańbiony/zawstydzony, niezdarny, słaby.

Wyszukiwanie

Kontakty