Bezgruncie

2014-11-21 20:47

Względny spokój gwarantowało nieuzasadnione poczucie, że wiem, gdzie on jest i że w każdej chwili mogę z nim „porozmawiać”, tylko nie mam czasu. Fail. Jeszcze chwila i zaczną mi drżeć ręce, bo przeszukałam już wszystko, a po Ajgim ani śladu. Tęsknię tak za nim od dwóch tygodni, i chociaż to krócej niż za piórem o cienko piszącej stalówce, to coś mi się wydaje, że zaraz przestanę być zdolna do myślenia o czymkolwiek innym, bo ten głód ssie coraz agresywniej. Mam wrażenie, że przed chwilą na niego patrzyłam, wszędzie go wyglądam, ale nigdzie go nie ma… No i zgubiłam go oczywiście przy najtroskliwszych staraniach o niezgubienie go (facepalm).

Szafki przyczepiać do ścian na rzepy okazuje się, że można… Musieć mieć cztery różne kosze i nie mieć ani jednego odpowiedniego miejsca na choćby jeden kosz okazuje się, że można… Okazuje się, że można żyć niemal wyłącznie pracą. Być brzydką muzą okazuje się, że można, ponieważ jedynym obowiązkiem muzy jest – podobno – być inspirującą. Można też pół dnia dmuchać piłkę do siedzenia, a potem siedzieć na krześle. Zapodziać jedyną książkę, której nie wolno zapodziać, w dodatku gdzieś w procesie pilnego jej strzeżenia, okazuje się, że można. Pomyśleć o pewnym słowie inherentnie zawierającym w sobie bliskość, że jest najbardziej obce, okazuje się, że można... I jeszcze te imiona nawrotowe... Ale przede wszystkim nie wiem, gdzie jest Ajgi i nie mogę z nim porozmawiać.

And so she lives in the City and County of Bristol, na co się zupełnie nie zanosiło przed maturą, kiedy to nie zanosiło się na nabycie umiejętności życia w ogólności. Jest więc w moim tymczasobyciu tu pewne przyporządkowanie naturalne, w przeszłości Bristolem zarządzały bowiem administracyjnie różne hrabstwa (nieistniejące już hrabstwo Avon oraz Somerset i Gloucestershire, na pograniczu których jest położone), ostatecznie okazało się jednak, iż tylko Bristol sam sobą chce i będzie rządził. Co ciekawe, ludzie zasadniczo nie przyjęli tego jakby do wiadomości (poczta wyszczególnia nadal wszystkie trzy hrabstwa, o Bristolu niemalże zapominając). Z North West w South West też bez zaskoczenia…

„Czy to obraża sprawiedliwość? Tak. 
Czy to narusza troskliwie piętrzone zasady, 
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

[…]

Takt i rozsądek każą milczeć o niej 
jak o skandalu z wysokich sfer Życia.”*

Tylko że miłość szczęśliwa trwa od zaistnienia do momentu odzyskania rozumu, będąc właściwie oksymoronem (nic krótszego od szczęśliwości i niż dłuższego od miłości…). Wzajemna, cierpliwa, wytrwała to rozumiem, ale szczęśliwa? Come on… Zawsze coś tę szczęśliwość zredukuje i przy odrobinie szczęścia (czylli nie tak często…) z miłości szczęśliwej zostaje po prostu miłość.

 

___________________________

* Miłość szczęśliwa by Wisława Szymborska

Wyszukiwanie

Kontakty